Kiedy w połowie października nasze Mistrzynie Tymbarka wygrały wojewódzki etap turnieju z Orlika Na Stadion nikt nie spodziewał się, że wyjazd na zawody centralne będzie tak szalony i nieobliczalny.
Jak się okazało w jednym czasie nałożyły się na siebie centralne zawody z Orlika na Stadion i uwielbiany przez nasze piłkarki turniej w Kętach. Trener Robert głowił się i troił jak pogodzić te dwa wyzwania. To co zostało wymyślone, było zarazem szalone, a zarazem ekscytujące.
Cała szalona przygoda rozpoczęła się w piątek 15.11.2024. Właśnie w piątkowe popołudnie cała ekipa UKS-u wyruszyła na turniej w Kętach, do którego dziewczyny miały podejść na luzie, czysto treningowo.
Jeszcze tego samego wieczoru piłkarki rozegrały 2 mecze turniejowe z zespołami ze Słupii. Jak to bywa w przypadku naszych piłkarek dla nich gra na luzie równa się gramy na 100%. Jak nie trudno się domyślić oba mecze zakończyły się zwycięstwem.
W sobotę już z samego rana dziewczyny wznowiły rozgrywki. Szalony dzień obejmował 6 spotkań. Organizator wiedział, że turniej w Kętach to ważny dla dziewczyn turniej, ale wyjątkowo tym razem jedynie przystanek w drodze do Warszawy. Wychodząc naprzeciw naszym zawodniczkom harmonogram rozgrywek został tak ułożony, aby dziewczyny praktycznie do obiadu miały zakończyć zawody. Jak poszło dziewczynom? Tradycyjnie świetna gra została zaburzona dwoma słabszymi spotkaniami zakończonymi remisem i porażką. Ostatecznie dziewczyny zajęły bardzo dobre II miejsce ustępując jedynie przeciwniczkom ze śląskiego Orzesza. Warto tu wspomnieć, że wspomniany remis, nota bene z Orzeszem, pokazał zawziętość naszych gwiazd. Z 0:3 w zaledwie 6 minut doprowadziły do remisu i jeszcze miały piłkę na zwycięstwo. A jak już Jesteśmy przy gwiazdach to najlepszą strzelczynią całego turnieju została Lena „Gwiazda” Galant. Wielkie Gratulacje!!!!

Ostatnim akcentem turnieju w Kętach dla naszych piłkarek było kibicowanie w wieczornym meczu pomiędzy trenerami i rodzicami drużyn z Polski przeciwko ekipie z Czech. Była to dobra zabawa dla wszystkich. Wynik w tym spotkaniu nie miał znaczenia, liczyła się przede wszystkim dobra atmosfera. Nasze piłkarki bardzo wczuły się w rolę kibiców krzycząc m.in. „Robert na boisko będzie widowiskowo”. Poczuły się również jak trenerki, niejednokrotnie zwracając uwagę swoim trenerom, jakie popełniali błędy na boisku.

Niedziela, ach ta szalona niedziela. Wczesnym rankiem ekipa UKS z trenerami Marcinem i Robertem wyruszyła do Warszawy, na spotkania grupowe turnieju z Orlika na Stadion. Przed zawodniczkami był jeden cel – wygrać swoją grupę, pokonać przeciwniczki z województwa Lubuskiego, Zachodnio-Pomorskiego oraz Warmińsko-Mazurskiego. Dziewczyny wywiązały się ze swojego zadania w 100% wygrywając wszystkie trzy mecze i w ten sposób zameldowały się w najlepszej „Ósemce”.
Apetyty dziewczyn były jednak większe i po cichu liczyły na zwycięstwo w całym turnieju, liczyły na kolejny występ na Stadionie Narodowym. Z takimi też celami i myślami dziewczyny udały się do hotelu, aby móc choć chwilę odpocząć przed poniedziałkowymi rozgrywkami.
W poniedziałek naprzeciwko naszych piłkarek stanęły zawodniczki z Podkarpacia. Zespół składający się z piłkarek reprezentujących kilka klubów ze swojego regionu. Niestety rywal okazał się za silny i dziewczyny przegrały. Po zakończonym spotkaniu opuszczały boisko ze spuszczonymi głowami, pojawiły się łzy, łzy smutku. Jak się później okazało zawodniczki z podkarpackiego Krosna wygrały cały turniej.
Naszym gwiazdom został tego dnia już jeden mecz przeciwko kujawsko – pomorskim „Tęczówkom z Bydgoszczy”. Stawka meczu – możliwość walki o 5 miejsce. Szybko zdobyta przez nas bramka uśpiła nasz zespół i niespodziewanie po raz drugi w tym dniu zeszły z boiska pokonane. Dziewczyny wiedziały, że zawaliły ten mecz i kipiały złością, płakały. Niestety taki jest sport i dopóki piłka jest w grze wszystko może się zdarzyć. Te 2 porażki z rzędu, mnie jako kibica utwierdziły, że, nasze piłkarki do każdego turnieju podchodzą z założeniem osiągnięcia jak najlepszego wyniku.
Do końca rozgrywek pozostał już tylko jeden mecz – mecz o 7-me miejsce, z „Agentkami” z województwa Lubuskiego. Ku uciesze zawodniczek wszystkie mecze drużyn znajdujących się w czołowej 8-ce turnieju, zostaną rozegrane we wtorkowe przedpołudnie na Stadionie Narodowym.
Zanim jednak doszło do wtorkowego spotkania, to w poniedziałkowy wieczór cała drużyna UKS-u ( wraz ze starszymi koleżankami, które dojechały do Warszawy), zasiadła na trybunach Stadionu Narodowego, aby dopingować piłkarzy reprezentacji Polski w starciu ze Szkocją. Chociaż dziewczęta dopingowały z całych sił, doping ten nie poniósł naszych piłkarzy.
Wtorek – ostatni dzień turnieju piłkarki rozpoczynają od wymeldowania się z hotelu, po czym udają się na Stadion Narodowy w Warszawie. Na twarzach dziewcząt widać uśmiechy i radość. Po raz drugi w tym roku zagrają na Narodowym!!!! Po raz kolejny skorzystają z szatni reprezentacji Polski, po raz kolejny mają wyjść głównym tunelem na płytę boiska. Po raz kolejny mają zagrać mecz na najważniejszym stadionie piłkarskim w Polsce.

Przez blisko 45 minut „UKS – iarki” prowadziły rozgrzewkę na głównej płycie boiska, widać było, że sprawia im to wielką radość.
Godzina 11.00 – sędzia rozpoczyna gwizdkiem spotkanie. Gra jest twarda, pełna zwrotów akcji, skutecznych obron i zaciekłej walki o każdą piłkę. Końcówka pierwszej połowy akcja pomiędzy naszymi zawodniczkami i w końcu „Chuda” po podaniu „Messiuni” zdobywa bramkę na 1:0. Wielka radość dziewczyn. Takim też wynikiem kończy się to spotkanie i dziewczyny ponownie wygrywają na Stadionie Narodowym ostatecznie zajmując 7-me miejsce.
Mówi się , że każda drużyna ma swój ulubiony stadion, swoją ulubioną twierdzę. Dziewczyny z UKS SAP BRZEG chyba już dokonały wyboru – ich twierdzą jest Stadion Narodowy w Warszawie? A dlaczego? Statystyka nie kłamie – 2 mecze , 2 wygrane i jeszcze nikt nie strzelił naszym gwiazdom bramki. Wielkie Gratulacje dla dziewczyn, wielkie gratulacje dla trenerów – Roberta i Marcina!!!!!!!!!!!
Podsumowując ten turniej można stwierdzić, że dziewczyny nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Zdarzają się im również słabsze mecze, nie zawsze będą wszystko wygrywać. Porażki też muszą się zdarzać, bo nic tak nie wzmacnia zespołu jak właśnie przegrana.

Warto zaznaczyć, że w tym turnieju nie wystąpiły tylko drużyny szkolne, przeważały głównie tzw. dzikie drużyny. Pod ciekawymi nazwami tym drużyn często grały dziewczyny z kilku klubów, reprezentacje wojewódzkie. Właśnie ten fakt powoduje, że to siódme miejsce dziewczyn jest bardzo dobrym wynikiem. Jak już kiedyś wspominałem, walka naszego klubu, naszych zespołów niejednokrotnie wygląda jak walka „Dawida z Goliatem”. Jest jednak coś co wyróżnia Nasz zespół, coś czego po prostu nie ma w drużynach z dużych klubów. Co to jest? To jest po prostu radość, radość z gry, którą widać w naszych dziewczynach. Kiedy nasze dziewczyny wchodzą ze swoim głośno dudniącym głośnikiem do szatni, na płytę boiska, gdziekolwiek są to inne drużyny, zawodnicy, trenerzy są zszokowani, pytają jak tak można, to przeszkadza w grze, skupieniu się. Drodzy przeciwnicy, drodzy trenerzy drużyn przeciwnych : właśnie tak wygląda, właśnie tak bawi się i tak walczy drużyna UKS SAP BRZEG. Jest to drużyna, która pozostawia serce na boisku, mobilizuje się w każdym momencie, potrafi wygrywać i przegrywać, a przede wszystkim mam wrażenie, że nikt nigdy nie odbierze naszym piłkarkom chęci do grania, nikt nigdy nie stłamsi ich radości z grania. Jeszcze raz wielkie gratulacje dla całego teamu.
I tak właśnie kończy się kolejna wyprawa naszych piłkarek do Warszawy. Droga była długa i kręta, pełna emocji i pełna wzruszeń .Były łzy szczęścia i smutku, była piłkarska złość i radość z grania. Był to na pewno kolejny niezapomniany turniej, niezapomniane chwile.
Nasze piłkarki czeka teraz chwila oddechu od turniejów. Odpoczną od zgiełku i hałasu. Nadal będą jednak pod pilnym okiem trenerów Roberta i Marcina szlifować swoje umiejętności.
I już tak na sam koniec. Pisząc ten felieton, dzieląc się z po raz kolejny moimi refleksjami, uświadomiłem sobie, że to już ponad dwa lata kiedy po każdym turnieju zasiadam do swojej maszyny do pisania i przenoszę się w świat dziewczęcej piłki nożnej. Myśli zawsze same mi przychodziły do głowy, palce same składały się do pisania. Pisząc pierwsze sprawozdanie z turnieju nigdy nie spodziewałem się, że ktoś to kiedykolwiek przeczyta, że kiedykolwiek napiszę jeszcze raz. Stało się jednak inaczej. Zasługa naszych dziewczyn, naszych piłkarek i całego sztabu szkoleniowego z trenerem Robertem na czele jest niepodważalna. Jednak to Ty, drogi Czytelniku, dałeś mi przysłowiowego kopa, do tego, aby pisać i dzielić się swoimi emocjami, swoim punktem widzenia. Za to wszystko serdecznie Ci dziękuję.
Najbliższy okres to czas bez turniejów, więc i ja zrobię sobie dłuższą przerwę, dam odpocząć mojej maszynie do pisania. Nasze piłkarki zapewne będą szukać nowych wyzwań, w których zapewne będę chciał w jakiś sposób uczestniczyć. Kto wie, może pochłoną mnie statystyki, może analiza przeciwnika, a może usiądę obok Was na trybunach dla kibiców albo z niecierpliwością będę czekał na jakąkolwiek informacje o poczynaniach naszych młodych gwiazd. Wiem jednak jedno, że UKS SAP BRZEG to jedna wielka rodzina, to pasja, radość i morze emocji. To jest właśnie „to coś” bez czego nie można żyć.
Felietonista Tomek